Jakich postów oczekujecie więcej?

wtorek, 14 października 2014

Wycieczka klas szóstych.

W dzisiejszym poście chciałabym przybliżyć wam wycieczko - pielgrzymkę klas szóstych do Częstochowy. Odbyła się ona w tamten czwartek. O 6 rano była zbiórka przy peronie pierwszym w naszym mieście. O 6 25 zaczęła się nasza podróż, czyli wsiedliśmy do pociągu. Parę minut po ósmej (dosłownie dwie, trzy, góra cztery) byliśmy na miejscu. Na początku spacerowaliśmy po alei Matki Bożej i po dłuższym czasie zaczęliśmy wchodzić na Jasną Górę. Zwiedziliśmy kościół i górę dookoła, zobaczyliśmy pomniki do stacji drogi krzyżowej i odpoczęliśmy troszkę. Następnie weszliśmy do głównej sali w kościele i spędziliśmy godzinę na mszy na modlitwie w wielkim skupieniu. W tym miejscu warto zaznaczyć, że było tam tak wiele osób, że trzy klasy szóste z naszej szkoły musiały siedzieć na posadzce kościelnej, bo wszystkie miejsca siedzące były zajęte - w kościele i przed też. Potem zwiedzaliśmy różne sale razem z siostrą zakonną i weszliśmy nawet do pewnej części bastionu. Po tym usiedliśmy na ławkach, pograliśmy w gry, pogadaliśmy i zebraliśmy się wchodząc w uliczkę w bok i mieliśmy godzinę dla siebie, chodząc między stoiskami i kupując pamiątki. Po godzinie czasu zebraliśmy się wszyscy i poszliśmy do częstochowskiej, małej knajpki, większość z nas kupiła sobie zapiekanki z serem i pieczarkami i oczywiście ketchupem. Koszt takiego długiego, pysznego i niezdrowego cudeńka to tylko 4 złote. :) Niektórzy kupili sobie duże kebaby i oczywiście jedząc w biegu większość jedzenia wylądowała na kurtkach, bluzach, koszulkach, spodniach, torbach i plecakach kolegów i koleżanek. :DD Potem poszliśmy jeszcze raz pomodlić się na Jasną Górę przed pomnikiem i zeszliśmy w dół. Czekaliśmy na peronie na pociąg, a w między czasie panie opiekunki z pozostałych pieniędzy zakupiły nam pączki z lukrem, których nie jadłam, bo pączków nie lubię...Tak zakończyła się nasza wspaniała wycieczko - pielgrzymka. Ja kupiłam sobie piękną, biało - złotą, plecioną bransoletkę, aniołka - figurkę z modeliny i zapiekankę. XDD Koszt takiej wycieczki dla jednej osoby to 35 zł, myślę, że to nie dużo, bo w sumie było jeszcze wiele nadprogramowych atrakcji. Zdjęć pamiątek nie wkleję, bo nie chce mi się wyciągać aparatu, a kamerką jak zrobię to dużo nie zobaczycie. :P

'It comes naturally...'

Jejku, jejku, jejku... Tak dawno nie pisałam, a tak wiele postów chciałam dodać jednak żaden z nich mimo chęci nie znalazł się na blogu. Zaczynam pisać od nowa, ale nie obiecuję, że systematycznie, bo jestem w szóstej klasie i nauki jest bardzo dużo. Codziennie późno wracam ze szkoły, a rano nie ma mowy, żebym pisała jakieś notki. Strasznie was za moją nieobecność przepraszam. Dziś mam dzień wolny, więc popracuję nad postami, może uda mi się jakieś ciekawego napisać. :P Kocham was.<3 ~ Nika.